poniedziałek, 4 lutego 2013

Anna Onichimowska "Dobry potwór nie jest zły"

Tytuł: Dobry potwór nie jest zły

Autor: Anna Onichimowska

Wydawnictwo: Ezop

Liczba stron: 140

Rok wydania: 2012

ISBN: 978-83-89133-54-0

Cena: 32 zł

"Spotykałem się kiedyś z jedną taką potworzycą, ale rozstaliśmy się - nie mogła znieść tego, że jestem gorszy od niej"Normana historie miłosne

Kiedy byłam mała, często miałam powracające sny. Było ich kilka - jedne przyjemne, inne straszne, a jeszcze inne...cóż, po prostu wyjątkowe. Moim ulubionym snem był ten, w którym wchodziłam do ogródka babci, a tam dochodziło do zakrzywienia rzeczywistości. Świat rozciągał się gwałtownie i zmieniał w istną krainę fantasy. Ogródek babci był dla mnie jak brama do mojej własnej wyobraźni. I choć dzisiaj już nie miewam tego snu, to i tak czasami wspominam go, żeby poprawić sobie humor albo wprowadzić się w stan błogości. Wiecie co było w nim najlepsze? Otóż to, że normalna czynność przynosiła ze sobą niezwykłe konsekwencje. Myśleliście może, jakby to było, gdybyście otworzyli kiedyś drzwi do swojej lodówki, a tam byłoby przejście na Antarktydę? Albo gdyby kiedyś ktoś zapukał do waszych drzwi, a po ich otwarciu okazałoby się, że to siedmiu krasnoludków? Albo gdybyście poszli na randkę w ciemno i okazałoby się, że waszą randką jest trzymetrowy koleś, lub panna o stopach rozmiar sto? Myślicie sobie teraz, że to jakieś szaleństwo, czysta abstrakcja...ale co by było GDYBY?

Mała dziewczynka leży w łóżeczku, bo się pochorowała. Ma katar, kaszle i boli ją gardło. Sytuacja normalna i dość częsta, tylko że nie tym razem, bo do chorej przychodzi w gości krasnoludek, który bezceremonialnie pcha jej się do łóża. Biedaczek również jest chory i potrzebuje maminej troski. Dziewczynka z początku jest oburzona, że musi dzielić kołdrę z jakimś krasnoludkiem, ale później zaczyna lubić małego gościa i jest jej naprawdę przykro, kiedy A musi już odejść. Inne dziewczynki bawią się piłką w krzakach obok domu, ale nagle jedna z nich zostaje uprowadzona przez smoka, który poszukuje gosposi do swojego apartamentu. Teraz trzeba będzie razem z babcią opracować plan odbicia biednej porwanej, która zostaje zmuszona do lepienia pierogów i takich tam. Tymczasem dwóch chłopców poznaje osobliwe zielone ludki, które machają tylko licznymi łapkami i mieszkają w starym pniaku przy drodze. Chłopcy nawet nie wiedzą, że już wkrótce będą musieli uratować świat przed zwinięciem go w rulon i całkowitym zniknięciem...

Bajka to taka niesamowita kraina, gdzie nie ma słów "nigdy" i "niemożliwe". Bajki dla dzieci są jak urzeczywistnienie ich fantazji, a dla dorosłych jak przypomnienie o tym, że też kiedyś byli mali i marzyli. Osobiście uważam, że dobra bajka może być wyśmienitą lekturą nie tylko dla dzieci. Bajki uczą i PRZYPOMINAJĄ. Pozwalają nam zachować jakąś cząstkę ze swojego dzieciństwa nawet do późnej i zgrzybiałej starości. Bajki to magia dostępna dla wszystkich. Ania Onichimowska pisze tak, jak jej dusza gra. Wymyśla niesamowite połączenia fantazji z rzeczywistością, tak jakby chciała do nas krzyknąć "Uważaj! za rogiem może czai się smok, a w twoim ulubionym sklepie pracuje etatowa wróżka - a Ty nawet tego nie podejrzewasz!". Cóż mogę więcej powiedzieć? Wielokrotnie chwaliłam twórczość Onichimowskiej i jej kolejna książeczka nie różni się swoim ciepłem od poprzednich. No może jednym... jest zbiorkiem dwunastu bajek, a nie tylko jedną, więc wystarczy nam na dwanaście niezwykłych wieczorów :) Polecam jak najbardziej dla każdego, bo to nie wstyd wierzyć w smoki i krasnoludki - to powód do wielkiej dumy!

1 komentarz:

  1. Tym razem jakoś nie czuję zainteresowania tą książką.

    OdpowiedzUsuń